Dworzanin królewicza Jakóba






— Skąd przychodzisz? — zapytał go król.
— Z Wiednia — odparł on tak dziwnym głosem, że dreszcz przebiegł po wszystkich.
"W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
" Biesiadnicy pewni byli, iż duch przemówił.
— Kto ty jesteś?
— Ja jestem Jan Michałowicz, ze wsi Leśnej.
— A skądże się tu wziąłeś, w tureckim obozie?
— Ja proszę łaski Najjaśniejszego Pana jestem kucharzem pana Kulczyckiego z Wiednia, służyłem u -niego w Carogrodzie, a teraz w Wiedniu.
— Czemuś miasto opuścił? badał dalej.
Michałowicz westchnął.
— Po ratunek od komendanta Starhemberga.
— Miastu głodowa śmierć grozi począł zwolna opowiadać wysłaniec — komendant kazał obwołać po ulicy, że kto się poważy przedrzeć przez wroga do Miłościwego pana i
powtórzyć jego słowa tego hojnie nagrodzi. A żem już raz z panem Kulczyckim wychodził z miasta i po turecku gadam, więcem się puścił.
— Jakież to słowa.
— "Panie najłaskawszy niema chwili do stracenia!"
— Czy słyszycie, panowie, rzekł król do Niemców — niema chwili do stracenia!
A cóżby się stało, gdybyśmy jeszcze byli z tamtej strony Dunaju. A ty mój zuchu, dostaniesz nagrodę i ode mnie.
— Nie dla nagrody ino podjąłem się tego poselstwa — mówił dalej Michałowicz, ale chciałem ratować nieszczęsnych mieszkańców.
Tyle ich było szczęśliwych, mieli domy własne i rodzinę; dziś są nędzarze i sieroty.
Tu umilkł; z zapadłych jego oczu wysączyła się łza i pociekła po twarzy.
— Ludziska mrą z głodu i różnych chorób, jak mrowie, dzieci chodzą jak cienie, a pan komendant jeden tylko dodaje ducha. Jak on jest, to milczą, a bez niego chcą się poddawać.
Nie mogłem już patrzeć na tę biedę i śmierć powolną, pójdę, myślę sobie, za Dunaj, a może prawdę mówią, co nasz król nadchodzi.
Nocą spuściła mnie straż nasza z murów, dostałem się pomiędzy namioty tureckie, gdzie pół dnia o głodzie przeleżałem.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 Nastepna>>