Dworzanin królewicza Jakóba





Był dzień świąteczny cichy i pogodny; pan wojski z rodziną, którą składali żona, syn dwunastoletni i córeczka dziesięć wiosen licząca, siedział na ławie przed domem,
wpatrzony w dal, zasępiony mocno, wzdychając ciężko od czasu do czasu.
— Co ci takiego, panie Janie?
— zapytała go małżonka — wzdychasz, jak gdyby nieszczęście wisiało nad nami, a przecież chwała niech będzie Najwyższemu, zdrowić jesteśmy wszyscy, urodzaje zapowiadają
się niezgorzej, Golański mocniej jeszcze westchnął.
— Jak się nie frasować, kiedy nie mogę razem z drugimi pójść na Turków — odparł z nowem westchnieniem.
— Nie grzesz, Janie sarkaniem, dziękuj Bogu, że ponoć fortuna znów się ku nam zwróciła — odparła pani Hanna.
— Nuda cię kusi, każ dosiąść chłopcu cisawego, niech harce na dziedzińcu wyprawia.
Wojski uśmiechnął się.
— Człek choć stary, zawdy dzieciakowi podobny; potrzebna mu kara i nagroda — rzekł łagodnie.
— Ot, po twoich słowach pierzchł smutek.
To powiedziawszy, zwrócił się do syna.
— Jaśku! biegnij do stajni po cisawego, a i mego przyprowadź, poharcujemy razem — dodał.
Chłopiec, który w milczeniu słuchał rozmowy rodziców, zerwał się teraz raźno i niebawem powrócił na dzielnym wierzchowcu, wiodąc za sobą drugiego.
Marysia aż w ręce klasnęła z radości.
— Zuch z naszego Jaśka — zawołała.
Ojciec pogładził jej płowe włosy, poczem wstał, by dosiąść swego karosza, gdy pani Hanna wskazała ręką na gościniec.
— Jakaś drużyna tu ciągnie, — rzekła — może z wojny wracają.
Wojski dłonią oczy przysłonił.
— Nieinaczej — odparł — świecą na nich pancerze, odprowadź Jaśku konie; goście jadą, dobra nasza!
Dwór Uhrynowski wznosił się wśród pól rozległych, na które z ganku oko mogło biedz swobodnie.
Wojski poszedł ścieżyną wydeptaną wśród tych zielonych pól do gościńca, którym jechało w tej chwili kilkunastu jeźdźców.
— Witajcie bracia! — zawołał zdala.
— Raczcie wstąpić do mego lichego domku.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 Nastepna>>